* O HODOWLI STELLANOVA
*
STELLANOVA W PRASIE
*
STELLANOVA W TELEWIZJI
* STELLANOVA W FILMIE

*
STELLANOVA W KSIĄŻKACH

*
STELLANOVA WYWIADY
*
ARYTYKULY AUTORSTWA STELLANOVA

*
OPINIE O HODOWLI STELLANOVA

 

 

O Hodowli Stellanova

Całe życie towarzyszą nam zwierzęta a prym wiodą oczywiście psy. Im właśnie podporządkowaliśmy swe życie. Dla nich podjęliśmy decyzję o wyprowadzeniu się z miasta. Z nimi każdy nasz dzień się rozpoczyna i kończy. Nie wyobrażamy sobie życia bez tych małych , cudownych istotek. Każdy z nas ma swoją ulubioną rasę. Serca nasze zawojował zawsze w dobrym humorze  Mops oraz skory do zabaw Buldog Francuski.  Są w hodowli mopsy i buldogi francuskie. Przez długie lata była też nasza ukochana charcica polska "Beja", która zdobywała mnóstwo tytułów i nagród w klasach młodzieży , dorosłych i weteranów. Naszą nadzieją są też maleństwa, które świetnie się zapowiadają . A jak będzie czas pokaże. Mamy ponad 30 lat doświadczenia i wciąż zdobywamy nowe :)

Kynologia i hodowla to pasja całej naszej rodziny. Poświęcamy temu swój czas  a naszym wspólnym celem jest doskonalenie eksterieru poprzez zostawianie najlepszych szczeniąt oraz sprowadzanie do hodowli tzw. "nowej krwi" z najlepszych linii hodowlanych na świecie. Niektóre psy po zakończeniu kariery wystawowej czy hodowlanej żyją w zaprzyjaźnionych domach, a w ten sposób możemy stworzyć miejsce dla nowych pokoleń, by dalej prowadzić i doskonalić rozsądną politykę hodowlaną.

Oddajemy takiego psa tylko dlatego, że go kochamy... Dlaczego? otóż w świecie zwierząt jest nieco inaczej niz w świecie ludzi , gdzie staruszek jest szanowany z racji wieku. psi staruszek potrzebuje spokoju, a nie życia w stadzie młodych psów. W hierarchii stada jest on zawsze ostatni, a prowadząc hodowle trudno uniknąć nieoczekiwanych, niebezpiecznych sytuacji z tym związanych. Psim staruszkom należy sie zapewnienie spokoju bo to dla nich jest najlepsze.

Na foto: Stellanova latem.

 Historia... dawniej w swej hodowli mieliśmy cudowną rasę jaką jest shih-tzu jednak po niespodziewanym odejściu ostatniej suczki sprowadzonej ze znanej włoskiej hodowli zaniechaliśmy tej rasy.  Kiedyś mieliśmy również dość krótkotrwały kontakt z tak specyficznymi rasami jakimi jest  basenji oraz afgan. Nie zapomniana w naszej pamięci pozostanie collie Lessi :)

 

 

Mieszkamy razem z psami w domu z dwoma ogrodami. Jeden ogród jest tzw. "przydomowy", dla nas i szczeniąt albo psów starszych czy ciężarnych. Drugi bardzo duży ogród  jest przeznaczony dla zabaw, gonitw naszych czworonogów.

 

Na foto: Stellanova zimą.

 

 

Nasze psy maja spory teren do biegania:

 

 

Nasze trofea wystawowe:

Możemy poszczycić się zdobyciem mnóstwem pucharów oraz medali  zdobytych przez nasze mopsy i buldogi francuskie - zobacz więcej     online

 

 

Książki o psach  w hodowli Stellanova

 Nasza domowa biblioteczka jest pełna książek o psach. Oto niektóre pozycje książkowe  zobacz     online

 Szczególnie polecam "Okiem Psa",rewelacyjną książkę, doskonale, przystępnie napisaną przez John Fisher. Te książkę powinien posiadać każdy właściciel psa.  Obecnie książka podlega krytyce ze względu na teorię dominacji, ale najcenniejsze jest w niej to, że  pozwala ona zrozumieć jak pies myśli, pojmuje nasz  świat. Jest też druga pozycja książkowa tego autora pt.  "Dlaczego mój pies".  Dzięki wiadomościom w niej zawartym rozwiążemy wiele problemów w relacjach pies-człowiek, a także dostrzeżemy i zrozumiemy psie zachowania jak również błędy jakie popełniają właściciele psów.

Godną polecenia dla przyszłych właścicieli psów jest książka "Mój Pies świadczy o mnie" wyd. Multico.

 

do góry

 

 

 

Stellanova w Prasie

Często nasza hodowla jest przedstawiana w prasie. Artykuły i zdjęcia naszych psów i Stelli znajdują sie w różnych gazetach - nie tylko kynologicznych np:  "Pies", "Mój Pies", "Przyjaciel Pies", "Asko" , "Podwarszawskie Życie", Nasza Okolica", "Super Exxpres" . Poniżej zamieszczamy opisywaną  prasę.

 

 

W środku miesięcznika znajduje się  plakat z wizerunkiem naszego wspaniałego reproduktora Hopka jako przykład wzorcowego mopsa.

 

  

Oto podziękowanie dla nas: Za pomoc w realizacji zdjęć dziękujemy hodowli „Sellanova” Stelli i Beaty Zawadzkiej.

 

   

Artykuł napisała oraz zdjęcia wykonała p. Jolanta Tarułka

 

 

Kurier Poranny

Rozmowę ze Stellą Zawadzką właścicielką hodowli "Stellanova" przeprowadziła  Elżbieta Suchowierska.

Artykuł pt. "Mops: Mały, śmieszny grubasek"     online

 

 

 "Przyjaciel Pies"

 

TRemat miesiąca "Dzieci hodowców" rozmowa ze Stellą Zawadzką właścicielką hodowli "Stellanova"

Artykuł     online

 

 

 

Dwumiesięcznik kynologiczny  "Asko"

W dwumiesięczniku kynologicznym  "Asko" Nr. 6 (49)  został zamieszczony artykuł pt. "Czy istnieją skazani na sukces?" . Autor tego artykułu to wybitny pasjonat, hodowca i znawca mopsów Stanisław Kuchlewski.

 

 

Dwutygodnik "Podwarszawskie Życie"

Dwutygodnik "Podwarszawskie Życie" przedstawił artykuł z cyklu: "Pasje"

 

 

Dwutygodnik  "Nasza Okolica"

Dwutygodnik  "Nasza Okolica" Media Plus  przedstawił artykuł o charcie polskim. Propagujemy rasę polską w myśl powiedzenia słynnego sędziego: "każda szanująca się hodowla powinna propagować rasę polską" . Dlatego my również mieliśmy rasę polską - charcicę Beję. Nie zajmowaliśmy się hodowlą tej właśnie rasy a tylko jej propagowaniem.

 

 

Miesięcznik  "Przyjaciel Pies"

 W miesięczniku "Przyjaciel Pies" nr 6/2007  ukazał się artykuł o hodowli

 

Dwutygodnik  "Nasza Okolica"

Dwutygodnik  "Nasza Okolica" Media Plus przedstawił naszą hodowlę w artykule zatytułowanym "Głosków znowu sławny".  Autorem jest P. Mariusz Słowik

 

 

Miesięcznik  "Przyjaciel Pies"

W miesięczniku "Przyjaciel Pies" - artykuł autorstwa międz. sędziego Mirosława Redlickiego

 

 

Dwumiesięcznik kynologiczny  "Asko"

W dwumiesięczniku kynologicznym  "Asko" Nr. 1 (50)  znajduje się artykuł mojego autorstwa pt. "Nauka psa od szczenięcia w kierunku późniejszego pokazywania go na wystawach". Zostałam poproszona o napisanie tych ciekawych informacji, które mogą się przydać każdemu właścicielowi rasowego  czyli rodowodowego psa.

 

 

 

"Super Express"

 Gazeta codzienna "Super Express" 2002 artykuł o mopsach

 

 

Miesięcznik "Mój Pies"

 

 

 

Miesięcznik "Mój Pies"  Numer: 1/1999

 

 

Miesięcznik Związku Kynologicznego "Pies"

 

Miesięcznik  "Pies"  zamieścił artykuł autorstwa p. Małgorzaty Supronowicz i Tomasza Borkowskiego z cyklu "Młody Prezenter", który ukazał się po finałach konkursu M.P. w Poznaniu. Stella wówczas została Wiceprezenterem 1998r. z wynikiem 224 punktów.

 

do góry

 

 

 

 

Stellanova w Telewizji

 

Stella została zaproszona do Telewizji w Warszawie na ul. Woronicza gdzie został nagrany program poświęcony jej i hodowli Stellanova.

Program poprowadziła znana prezeterka i aktorka Iwona Kunkiewicz z serialu "Klan" dr. Edyta

 

 

 "Stellanova" w Telewizji

Stella Zawadzka  w rozmowie z Paulina Chylewską

 

 

Stella Zawadzka  w Reality Show "Mamy Mamy"     online

 

 

 "Stellanova" w Telewizji  TVP 1

Telewizja TVP 1  redaktor Paweł Pochwala z ekipą gościli w hodowli Stellanova przeprowadzając wywiad ze Stellą Zawadzką

 

 

 "Stellanova" w Telewizji TVN

Stella została zaproszona do Telewizji TVN gdzie został nagrany program Szymon Majewski Show

 

Stella, Kaviorek Wybitny Pies Stellanova &  Szymon Majewski  grudzień 2012

 

 

 Psy "Stellanova" w Telewizji TVN

 

 

Dnia 15 maja 2007r. nasze psy brały udział w nagraniu TV odcinka "Szymon Majewski Show" w scence z "Dodą"

 

do góry

 

 

Stellanova w Filmie

Film  "Mops"

Film poświęcony rasie  "Mops" trwa 50 minut i nagrany został w naszej hodowli. Dostępny jest na płytach DVD oraz  kasetach VHS.

 

do góry

 

 

 

Stellanova w Książkach

Książka  "Tajemnice Wystaw Psów"

 

 

 

Książka Adama Janowskiego "Tajemnice Wystaw Psów". Wydawnictwo "Multico".

Poświęcono  nam  25 oraz 57 stronę w wyżej wymienionej książce.

 

do góry

 

 

Stellanova wywiady

 

Wywiad udzielony dla miesięcznika "Pies" 2007r. w cyklu "Temat miesiąca"

Wielka miłość

Stella Zawadzka, hodowca w drugim pokoleniu chartów polskich, buldogów francuskich, shih tzu i mopsów:
– Pasja nie jest kwestią genów, tylko wychowania. Są takie dzieci wystawców i hodowców, które nie znoszą wystaw i hodowli. W moim domu rodzinnym każdy dzień zaczynał się od wypuszczania psów na dwór, potem była szkoła, a po powrocie znowu zajęcia z psami. Weekend to z kolei przygotowania do wystawy, wyjazdy w środku nocy, długie podróże i adrenalina związana z pokazaniem psa na ringu. Moi rówieśnicy nie bardzo rozumieli, że ja mam obowiązki i zamiast na dyskotekę jadę na wystawę. Zresztą nie miałam czasu myśleć o dyskotece, bo psy stały się i są do dzisiaj moją pasją. Wiążę z nią swoją przyszłość i choć interesuje mnie również muzyka i film, to najważniejsza jest kynologia. Niedawno urodziłam syna. Mimo że jest malutki, jeździ ze mną na wystawy. Nasze psy mieszkają w domu, więc siłą rzeczy Kevin spędza z nimi czas. Chciałabym zaszczepić w nim miłość do psów, jaką przekazali mi moi rodzice. Hodowla wpaja dyscyplinę, obowiązkowość. Dzięki tej pasji można podróżować, poznawać nowych ludzi i nie ma się czasu na używki i inne niebezpieczne rzeczy, które robi się zazwyczaj z nudów.

                                               Stella Zawadzka

 

 

Hodowla Stellanova - wywiad udzielony dla "Hodowla info"

Jestem członkiem Związku od lipca 1983r. W mojej rodzinie zawsze były psy i inne zwierzęta. Wychowałam się wśród nich. Nie wyobrażałam sobie bez nich życia. Zamiast pierścionka zaręczynowego poprosiłam o psa. Trzeba było wybrać albo to albo to. Ja bez zmrużenia oka wybrałam czworonoga. Potem był ślub i psy. Po latach dziecko -córka Stella.


Zaczynaliśmy swoja przygodę z kynologią od pinczerów. Był doberman, pierwszy w Polsce pinczer średni błękitny i miniaturki. Na wystawie psów 8 lipca 1984 roku gdzie wystawiałam swój „pierścionek zaręczynowy” zobaczyliśmy wraz z mężem piękności - mopsy i od razu się w nich zakochaliśmy. Zdjęcie z tamtego pamiętnego spotkania z mopsie rodziną jest u nas na stronie. (
www.stellanova.pl )
 

Nasz hodowla przez lata opierała się na tym, że czynnie uczestniczyliśmy w wystawach. Swoją kynologiczną pasją zaraziłam swoja córkę Stellę, która wielokrotnie została Mistrzem Polski w Junior Handling. Do 2003 roku miotów miałam zaledwie dwadzieścia pięć. Na dwadzieścia lat hodowli to naprawdę mało. Ale ja po prostu nie miałam warunków – mieszkanie w warszawskim bloku itp. Dopiero, gdy przeprowadziliśmy się do domu pod Warszawą mogłam sobie pozwolić na spełnienie moich marzeń i mieć więcej psów. W 2003 roku nastąpiła zmiana nazwy hodowli, która związana była z przepisaniem jej na córkę ale poza tym nic się nie zmieniło :)

Za nami są tysiące wystaw, mnóstwo tytułów dla naszych milusińskich , sporo championatów , masa medali i pucharów. Każdy z nas od zawsze miał swoje ulubione rasy. Robert (mąż) i Stella (córka) uwielbia „dużo w małym” mopsy. Ja zawsze miałam „pociąg” do psów smukłych , muskularnych i dlatego były pinczery a potem charty. Moją ukochaną jest charcica polska - Beja, która ma za sobą 100 wystaw.

Największym sukcesem dla nas było wygranie BIS Wystawy Międzynarodowej w 2000 roku w Warszawie. Nasz mopsik okazał się tym najpiękniejszym pośród 2500 psów. A sędziowie byli klasy Światowej – BIS pierwszy raz w Polsce (i chyba ostatni jak do tej pory) robiła sędzina Carla Molinarii.

Dla mnie ukochanym psem była dobermanka a potem i do teraz Beja. Dla Stelli - mopsica Pixi a dla Roberta Inez

W naszej hodowli nakręcono filmy o psach, ( między innymi – „ABC ras” – przyp.red.) wielokrotnie zapraszano nas do telewizji. Ukazało się mnóstwo artykułów o nas w prasie. Są one przedstawione na naszej stronie internetowej w dziale „hodowli”. Nie opisuje ich tutaj, ponieważ jest tego zbyt dużo.

 

Ciężko jest dochować się doskonałego osobnika w danej rasie, bo po prostu taki nie istnieje. Dobry hodowca dąży do doskonałości i robi wszystko, aby psy były jak najbardziej zbliżone do wzorca. Krycia i dobór partnerów są przemyślane, psy są często sprowadzane z innych krajów by „dolać świeżej krwi Ale tylko to nie wystarczy. Trzeba jeszcze mieć trochę szczęścia. Bo przecież dwoje najpiękniejszych osobników nie gwarantuje pięknego potomstwa. Wszystko zależy jak się ułożą ich geny, które otrzymali od przodków.

Za granicą jest tak jak i u nas. Są dobre hodowle, przeciętne i te nie warte polecenia. Obecnie jest dużo pseudo-hodowli i ludzi, którzy tylko „wietrzą” interes w rozmnażaniu psów. Celowo napisałam rozmnażaniu a nie hodowaniu. Bywają na wystawach tylko po to, aby je „zaliczyć” i takich ludzi powinnyśmy się wystrzegać.

W naszej rodzinie jest to pasja, wielka miłość do psów i do wystaw. Doczekałam się już wnuka i mam nadzieję, ze on również zostanie kynologiem.

Planów na przyszłość mamy wiele. I związane są one jak zwykle tylko z psami. My od lat nie wiemy, co to urlop, bo nie mamy, z kim zostawić psów. Poświeciliśmy się im całkowicie. Życie nasze jest im podporządkowane. Nie ma niedziel i długiego spania, – bo jak psu wytłumaczyć, ze jest niedziela czy się źle czuje. On każdego dnia musi zaznać opieki, czułości – nie ma przerw w tej ciężkiej pracy. Ale ona nadaje sens naszemu życiu. Jesteśmy szczęśliwi.

 

do góry

 

 

Artykuły autorstwa Stellanova

Wystawy Psów Rasowych – Moje Spostrzeżenia

Dla mnie każda wystawa psów jest doniosłym wydarzeniem kynologicznym. Uwielbiam na nie jeździć i w nich uczestniczyć. Niestety z moich obserwacji wynika, ze ogromna ilość społeczeństwa w ogóle nie wie, jakie obowiązują zasady na wystawach i po co są one organizowane. Dość często spotykam się z opinią „ludzi z ulicy”, którzy nie mają psa rasowego a często żadnego, że na wystawy jeździ się po to, aby dostawać koperty, w których są pieniądze?!. Mimo iż tłumaczę o celowości wystaw, na których każdy ma możliwość prezentacji swojego psa, ujrzenie na ile jest zbliżony do ideału, czyli wzorca. Największym zaszczytem jest otrzymanie medalu i to właśnie cieszy bardziej od pieniędzy. Ludzie ci patrzą, na mnie jakbym mówiła kompletne bzdury i pewnie tylko przytakują myśląc zupełnie, co innego.

Kynologia to sport, a w nim nie chodzi tylko o pieniądze, ale również o to by być coraz lepszym i doskonalić swe umiejętności. Po za tym samo pojęcie psa rasowego dla większości jest niezrozumiale. Przecież nie ma czegoś takiego jak pies rasowy bez rodowodu. Wiadomo, że rodowód to identyfikator psa, jego dowód urodzenia, pochodzenia, mówi nam o przodkach i dlatego wiemy, z czym mamy do czynienia. Ponadto często pokutuje pogląd, że tylko sześć szczeniąt otrzymuje rodowód, a to nie prawda!.

Powiedzmy to i powtarzajmy tak często, aż te głupoty ustąpią miejsca prawdom i tak głęboko wryją się w ludzką pamięć, że wszyscy będą wiedzieć: PIES RASOWY TO TYLKO TAKI, KTÓRY POSIADA RODOWÓD A CO ZA TYM IDZIE UDOKUMENTOWANE POCHODZENIE DO PIĄTEGO POKOLENIA. Inne psy , których wygląd odpowiada wzorcowi, a nie mają udokumentowanego pochodzenia nie są czysto rasowe ( posiadają jeszcze nie ujawnione cechy dziedziczne, które ujawnia się u potomstwa. Celem każdej wystawy jest ocena psów, wybór tych najpiękniejszych( tzn. najbardziej zbliżonych do wzorca, a także popularyzacja kynologii. Celem każdego właściciela psa rasowego powinien być udział w takiej wystawie i zaprezentowanie swojego podopiecznego innym. Z głęboką niechęcią patrzę na właścicieli suczek, którzy na wystawę przyjeżdżają tylko po to, aby „zaliczyć ja” by móc w przyszłości szybko uzyskać stempel „suka hodowlana” w wiadomym celu. Potem już się nigdy na wystawę nie wybiorą. Sama byłam świadkiem sytuacji, kiedy piękna suka na wystawie w Legionowie zdystansowała inne suki swojej klasie, otrzymała wszystko, co mogła, nawet wygrywając porównanie z psem, a właściciele głośno nawoływaliby szybciej wyjść z wystawy. Próbowałam ich namówić, aby zostali na wybór grup, lecz na nic się to zdało...

Opłaty za zgłoszenie psa na wystawę jest dość wysoka. Można by coś zrobić, aby ludzie często jeżdżący na wystawy mieli przywilej niższej opłaty niż inni, którzy chcą tylko „zaliczyć” wymagane „trzy ustawowe”. Na wystawach jest moim zdaniem za dużo nerwów. Wiem, że każdy chce wygrać i jak najlepiej zaprezentować psa, ale te ewentualne nerwy powinny być mobilizujące. Straszny dla mnie widok to bicie, szarpanie psa na ringu w czasie oceny, bo ten nie chce się ustawić i pokazać. A przecież to wina tego właściciela, bo nie nauczył tych rzeczy psa. Po za tym jak ktoś już tak się zachowuje przy innych to, co robi sam na sam z czworonogiem?. Wiadomo, ze sędziowanie jest zajęciem trudnym, a niekiedy stresującym. Różni są sędziowie i jak wszyscy mogą popełniać błędy. W Większości są to doświadczeni kynolodzy, zadowoleni, uśmiechnięci i pogodni. Ale bywają również sędziowie nieprzystępni, milczący, i jeśli na takich trafi początkujący wystawca to nie ma później ciekawego zdania o wystawach. W ogóle na wystawach powinno być więcej uśmiechu, wyrozumiałości i cierpliwości. Asystenci często zamiast pomagać sędziom i wystawcom tylko przyspieszają. Każdy jadąc na wystawę często kilkaset kilometrów i ponosząc za nią ogromne koszty ma prawo do swoich „trzech minut” na ringu. Sama byłam świadkiem, gdy nad wyraz energiczna asystentka wprowadziła takie zamieszanie na wystawach w Katowicach i Krakowie, że sędziowie w pewniej chwili nie wiedzieli, jaka jest oceniana klasa. Zauważyłam, iż z sędziami jak i asystentami jest tak jak z wystawcami. Im większą mają za sobą liczbę przebytych wystaw tym bardziej są na luzie, z radością i uśmiechem podchodzą do powierzonych im zadań. Młodzi ( nie wiekiem a stażem) bywają podenerwowani, wyniośli i chodzą z tak zadartą głową do góry, że już nie pamiętają jak zaledwie przed kilkoma miesiącami byli w zupełnie innej roli ( jako wystawcy) i inaczej się zachowywali. Na szczęście to, o czym powyżej napisałam to „wyjątki od normy”. W miarę nabywania rutyny i oni się zmienia, będą uczyć się od lepszych. Każdy z nas całe życie musi się kształcić i może przez to doskonalić swój charakter i umiejętności. Ja wiem, że praca sędziego bywa niekiedy bardzo trudna, trzeba podjąć decyzję, znać wzorce danej rasy i wiele innych rzeczy. Nie ma idealnego psa, a wszystko polega na tym, aby wybrać tego najbardziej zbliżonego do wzorca. Na wielką pochwalę zasługują sędziowie, którzy potrafią na glos uzasadnić taki, a nie inny wybór danej stawki. Uważam, ze ten, co wydaje werdykt powinien w każdej chwili z czystym sumieniem móc się zamienić miejscami: sędzia – wystawca, wystawca – sędzia. Wiadomo, że sztuka prezentacji to nauka właściwego zachowania psa na wystawie. Wystawca powinien zachowywać się poprawnie wobec sędziego, organizatorów i nawzajem, ponieważ każda ze stron na obowiązki i przywileje. Obowiązkiem sędziego jest np. obiektywna, fachowa ocena, organizatora – dobre przygotowanie i prowadzenie wystawy jak i oznaczenie dojazdu na nią, a wystawcy poprawnego zachowania mając na uwadze, ze wystawa to impreza, na której obowiązuje sportowe zachowanie. Przywilejem sędziego jest na przykład: niepodważalna ocena, podczas, gdy wystawca niezależnie od „jakości” pokazywanego psa może liczyć na ocenę i jej uzasadnienie. Pragnę również wspomnieć o tym, jak duża rzesza osób, które uczestniczą w wystawie nigdy nie czeka na najważniejszą jej część, jaka są konkurencje finałowe. I jeśli taka osoba, która ma zamiar zabrać się zaraz po ocenie do domu mimo wielkiej wygranej, którą jest przepustka do konkurencji finałowych, mogłaby powiedzieć to sędziemu. Dzięki temu inny wystawca, który jest prawdziwym kynologiem i miłośnikiem tego sportu mógłby w pełni i do końca uczestniczyć w wystawie. Tak np. było na wystawie w Kaliningradzie gdzie sędzia Pan Jakubowski wiedząc, ze właściciele zwycięskiego psa nie zostaną na wybór BOG wyznaczył, aby ten, który zdobył Res. CACIB został na finały. Wiadomo, iż każdy z nas chciałby żyć w lepszym świecie, a wystawy są takim małym światkiem kynologicznym i dlatego wszyscy musimy być bardziej wyrozumiali w stosunku do bliźnich. Wtedy będziemy tworzyć wielką kynologiczną rodziną, która wybiera się na wystawę jak na wspaniałe, rodzinne spotkanie.

Stella Zawadzka

 

 

Przygoda z Chartem - artykuł, który napisałam dla miesięcznika "Pies"  2001r.

 Od czterech lat uczestniczę w konkursach "Młody Prezenter" /M.P./ Zostałam Vice Prezenterem Ploski w roku 1998, Vice Mistrzem i Prezenterem Polski w 1999r, i drugim Vice Mistrzem Polski w roku2000. W tych latach współtwórczynią moich sukcesów była mopsica Futura - Pixi. Mam jeszcze trzy lata możliwości startowania w konkursie M.P. . Uważałam, że musze sobie "podnieść poprzeczkę" i mieć jeszcze trudniejszego psa od mopsa do pokazów a także bardziej efektownego dla widzów. Nie od razu rodzice się zgodzili ale od początku wybór padł na charta afgańskiego, które na wystawach bardzo nam się podobały lecz zupełnie nie znaliśmy ich zachowania i charakteru. Myślę, że nie ma nic piękniejszego niż widok afgana w ruchu- wygląda jakby z rozwianą szatą płynął nad ziemią. Zaczęłam o nich dużo czytać i dowiedziałam się , że czeka mnie ciężka praca w przygotowaniu do wystaw ze względu na ich dumny i niezależny charakter. Właśnie to pociągało mnie w tej rasie ale nie wiedziałam czy dam sobie rade. W szkole nie miałam żadnych problemów z nauką i mam opinię dziecka ambitnego, dlatego też gdy od sędziego usłyszałam, że trudno jest w konkursie wygrać z mopsem, zrobiłam wszystko by moja mopsica prezentowała sie jak najlepiej na ringu. Rzeczywiście dużo czasu zajęła mi nauka mopsa. Stanie w bezruchu, pokazywanie zębów i zgryzu /czego wszystkie mopsy nie znoszą/ były trudne do nauczenia. Gdy wreszcie rodzice mi ulegli i kupiliśmy suczkę o doskonałym rodowodzie i pięknym ciekawym imieniu Na Początek Sasquehanna byłam szczęśliwa. Gdy była już u nas w domu długo myślałam jak będę na nią wołać i nazwalam ją Napi.

Od pierwszych dni przystąpiłam do codziennych lekcji, które najpierw w czasie zabawy trwały zaledwie parę minut. Szybko zorientowałam się, że nauka mopsa byłą łatwa i , że chart ma zupełnie inny, trudniejszy charakter. Gdy Napi troszkę podrosłą i mogłam ją brać na wystawy do klasy młodzieży, radość moja /pomieszana z przerażeniem jak to będzie/ nie miała granic. Napi uczyła sie bardzo powoli, i to nie ze względu na brak inteligencji, bo jest bardzo mądra ale ma swój niepowtarzalny, specyficzny, niezależny charakter. Na początku działalności konkursowej dowiedziałam sie , ze są psy chętnie uczące sie w zamian za nagrodę / i tak było dotychczas moimi innymi psami/, oraz psy których inteligencja sięga wyżej niż dobry kąsek. Niestety tak było właśnie z Napi. Zaczęłam myśleć co tu zrobić, aby Napi , która jest totalnym niejatkiem, nauczyć ewolucji potrzebnych na wystawach. To co skutkowało u collie czy  mopsów , właśnie nagrody w postaci smakołyków na Napi nie robiły żadnego wrażenia. Mówi się, że potrzeba jest matka wynalazków. Tak było i w tym charcim przypadku. Napi jest psem bardzo wrażliwym i żywo reaguje na ton głosu. Zawsze robi wrażenie, że rozumie co sie do niej mówi, czego sie od niej wymaga, a ze nie chce akurat tej rzeczy zrobić  to już zupełnie inna sprawa. Bardzo lubi również wszelkie objawy radości i zabawę w każdej postaci. Gdy zdarzało się, że poprawnie wykonywała jakieś ćwiczenie bardzo się cieszyłam i głośno wołałam "brawo!!!". Wówczas radośnie merdała ogonem i jej również udzielała sie moja radość., byłą zadowolona z siebie i z tego, że ja się cieszę. Wiem, że psy są wielkimi przyjaciółmi człowieka, nigdy nie chcą zrobić opiekunowi przykrości i nigdy nic nie robią na złość. To ja musiałam wysilić się i pomyśleć jak przekazać psu o co mi chodzi w przystępnej dla niego formie. Mój przypadkowy pomysł "wybuchu radości" byłą starzałem w dziesiątkę. Robiło to psy wyraźną przyjemność, bawiło to Napi. Ona na taką zupełnie prostą nagrodę oczekiwała. Naprawdę bardzo długo nie chciała stać tak jak ja ustawiałam, czy skręcać w prawą stronę przy robieniu zwrotu wewnętrznego. A tu takie "brawo!!!" uczyniło nieprawdopodobną zmianę. Potem wykorzystywałam to na pierwszych jej wystawach. Prosiłam rodziców aby gdy suczka stoi ładnie głośno mówili brawo. Wtedy ona jeszcze bardziej prężyła się i dostojniała trzymając głowę wysoko jak trzeba w tej rasie. Byłam dumna ze swojej Napi patrząc jak inni męczą się by ich chart chodź na chwilkę dobrze sie pokazał.  Te mozolne ale systematyczne nauki zaowocowały sukcesem. Już na pierwszej wystawie w Kielcach, trzy dni po ukończeniu 9-ciu miesięcy Napi wygrała Junior BIS. W konkurencji czterdziestu Zwycięzców Młodzieży. Bardzo się denerwowałam czy moja maleńka na dużym ringu wytrzyma długie oczekiwanie wśród tylu różnych psów, a potem miała tylko kilka chwil na zaprezentowanie się jak najlepiej. Na szczęście sędzia na nią patrzył, ona stalą pięknie, a potem ten bieg... Ja dostałam skrzydeł, a ona mi wydajnie towarzyszyła. Po zatrzymaniu się schyliłam i bardzo cichutko szeptałam Napulkowi do uszka czułe słówka. Chyba wszystko zrozumiała bo mnie nie zawiodła i myślę , ze wtedy dała z siebie wszystko abyśmy wygrali. Z każdą następna wystawą szło coraz lepiej, oczywiście jak to chart miewała różne humory, ale na moje czule przemowy mobilizowała się wykonując dobrze ćwiczenia. Dopiero pod koniec sezonu wystawowego /chodź sie tego jeszcze bardzo bałam/ postanowiłam zabrać ja na konkurs M.P. Pokazywanie psa w ringu, gdy chodzi o ocenę wystawową jest łatwiejsze niż w konkursie . Tu może być tylko przejście tam i z powrotem, czasem przejście po trójkącie czy okręgu. Natomiast konkurs to już wyższa szkoła jazdy. Tam są oprócz tych inne trudniejsze ewolucje. Dotychczas mimo, że jeździłam z Napi na wystawy w Junior Handling występowałam z mopsicą. Na odwagę zebrałam się na wystawie w Chorzowie. Na eliminacje do konkursu weszłam z Napi. Wszystkie nawet najtrudniejsze ewolucje wykonywała dobrze. Cieszyłam sie ogromnie a ona ze mną. Dalej działały  "brawo"!!! i oklaski bite w tym przypadku przez rodziców po dobrze wykonanych ćwiczeniach jak również moje zaklęcia szeptane na uszko. W finale była zamiana psów. Dostalam am-stafa, a moja Napi przypadła starszej koleżance. Powiedziałam jej co ma robić i aby obchodziła sie z charcicą bardzo delikatnie. Ja startowałam z am-stafem jako pierwsza i poszło nam bardzo dobrze, ukradkiem spoglądałam na moja suczke. Stałą spokojnie i patrzyła na mnie trochę zdziwiona. Gdy przyszła kolej na nią zamiast miłej prośby została raptownie pociągnięta smyczą, wiec szarpnęła do tyłu po czym poszła za prowadzącą. Ale drugie ostre szarpniecie to jzu było za dużo. Gwałtownie odskoczyła w bok, zawyła głośno na całą hale wystawową, a ponieważ byłą dalej szarpana pokazała zęby. Byłam ogromnie zawstydzona, bo nigdy dotychczas tak sie nie zachowywała ale chcę dodać, ze również nigdy nie byłą tak traktowana. Na tym przykładzie widać jak dużo dla tego psa znaczyło dobre słowo, cierpliwość, opanowanie i delikatność w postępowaniu i stosowanie środków pomocniczych.

                                       Stella Zawadzka

 

 

Opinie o Hodowli Stellanova

Witam,
nazywam się Patrycja i w przyszłości chciałabym zostać właścicielką Buldożka francuskiego. Pomysł ten zrodził się w mojej głowie jakieś 2 miesiące temu i już jej nie opuścił:) Zakochałam się w tej rasie. Odpowiada mi jej charakter i usposobienie. Nie chcę jednak podjąć pochopnej decyzji, dlatego wyszukuję informacje na temat posiadania psa a także na temat rasy i siłą rzeczy natrafiłam na stronę Państwa hodowli. Własnie skończyłam czytać zamieszczone na niej informacje i postanowiłam do Państwa napisać.
Tutaj chciałam Państwu serdecznie podziękować, ponieważ uzyskane informacje narodziły więcej istotnych pytań na które muszę sobie odpowiedzieć a także znacznie poszerzyły moją wiedzę na temat ukochanej rasy. Państwa hodowla posiada autorytet a Państwo prawdziwą pasję, dlatego wszystko co przeczytałam na stronie traktuję jak wypowiedzi prawdziwych ekspertów.
Dzięki Państwu zrozumiałam też na czym polega rodowód i z czym tak na prawdę się wiąże. Przyznam się, że do tej pory uważałam rodowód jedynie za papier potrzebny do wystawiania piesków za który nie ma co "przepłacać" i lepiej kupić psiaka bez rodowodu ale teraz wiem co to oznacza i jakie niesie za sobą konsekwencje. Co prawda odłożenie odpowiedniej sumy potrwa troszkę dłużej jednak kierując się Państwa wiedzą wiem, że warto. 
Prawdziwą dumą byłoby mieć pieska z Państwa hodowli, dlatego kiedy już będę już w 100% gotowa na pojawienie się pieska w moim życiu i upewnię się że nie jest to krótkotrwałe zauroczenie, pozwolę sobie skontaktować się z Państwem w celu zakupu szczeniaczka. 
Na dzień dzisiejszy jeszcze raz chciałam podziękować za wszystkie rady, informacje, uwagi i ciekawostki zamieszczone w internecie. Życzę Państwu dalszych spektakularnych sukcesów oraz mam nadzieję na współpracę w przyszłości:)
 
Z wyrazami szacunku,
Patrycja B.                                                                          31.01.2013r.

 

Do góry                                                                                                                          stat4u